Artur Parzybut o outsourcingu w praktyce. Wywiad.

outsourcing

Artur outsourcuje tysiąc godzin pracy miesięcznie, jednocześnie nie posiada żadnego pracownika zatrudnionego na stałe. Dziś porozmawiamy o plusach i minusach takiego trybu organizacji przedsiębiorstwa.

Nakreśl nam proszę czym się zajmujesz.

Świadczę usługi marketingowe, klienci najczęściej sięgają po artykuły sponsorowane. Do dyspozycji mają ponad 40 portali o różnej tematyce. Łączny zasięg wszystkich mediów jakimi dysponuję to około miliona osób. Dzięki temu, że cała moja działalność opiera się na internecie jestem w stanie wiele delegować.

W wywiadzie dla marketingibiznes.pl wspomniałeś o tym, że opierasz swoją działalność o delegowanie części zadań. Zacznijmy może od tego czym zajmujesz się sam?
Sam zajmuję się przede wszystkim powiększaniem działalności, zakupami i tworzeniem nowych portali oraz kontaktem z klientami. Odpowiadam na maile, odbieram telefony, ustalam szczegóły współprac i odpowiadam za efekty. Moja praca nie zajmuje mi jednak więcej niż 2 godziny dziennie.

Jakie zadania delegujesz na zewnątrz?

Przede wszystkim te, które są skomplikowane, jak księgowość czy wszystkie kwestie techniczne typu programowanie, a także te zadania, które zajmują dużo czasu, jednocześnie będąc zadaniami dość żmudnymi na dłuższą metę, niemniej koniecznymi do wykonania. Mam na myśli przede wszystkim prowadzenie poszczególnych portali, pisanie artykułów, moderację komentarzy czy prowadzenie kont w mediach społecznościowych.

Jaki kontakt masz z osobami, które wykonują dla Ciebie pracę?

Posłużę się ulubioną odpowiedzią prawników – to zależy. Z niektórymi osobami mam bliski kontakt, rozmawiamy osobiście, mailujemy, piszemy o zadaniach, efektach oraz prywatnych sprawach. Jest też grupa osób, z którymi nie mam żadnego kontaktu poza wykonaniem poszczególnych zadań i wystawieniem oceny. Przede wszystkim dotyczy to zlecania zadań przez platformy pośredniczące, w ten sposób przykładowo zlecam pisanie pojedynczych artykułów na zamówienie. Zlecam wtedy w platformie zadanie, opisuję co chcę uzyskać, zadanie wykonuje pierwsza osoba, która jest zweryfikowana w systemie i przyjmie zadanie. W takich przypadkach nie mam pojęcia kto siedział po drugiej stronie.

Jakie widzisz plusy takiego działania?

Dla mnie największe plusy to spokój psychiczny. Nie odpowiadam za nikogo. Dzięki delegowaniu na pewno ominie mnie sytuacja, w której z powodów finansowych czy osobistych będę musiał kogoś zwolnić, dla takiej osoby najpewniej byłaby to jedyna praca, a więc duży cios. Zlecając poszczególne zadania wybieram z kim chcę pracować, osoby, które zostaną wybrane czują się wyróżnione, mają większą motywację do działania dla nowego klienta i przy nowym projekcie, niż pracownik wykonujący te same czynności całe miesiące. Jeśli taka osoba mnie zawiedzie lub współpraca ze mną nie będzie jej odpowiadać każda ze stron może bez żadnych komplikacji zrezygnować z dalszej współpracy.

Bądźmy też szczerzy, nawet najlepszy proces rekrutacji nie uchroni nas przed możliwością trafienia na pracownika lesera. Pracownik taki, jeśli rozlicza się za zadania, robi je po łebkach, byle więcej, jeśli ma stawkę godzinową, będzie się obijać. Do tego dochodzi możliwość zwolnienia lekarskiego, albo wykorzystywania wszelkich innych możliwości nieobecności. A w przypadku zwolnienia narobi problemów i będzie publicznie krytykował pracodawcę. Sam niestety znam kilka osób, które szczycą się takim zachowaniem. Byłby to dla mnie spory koszt, który nie generuje korzyści. W wariancie, kiedy zlecam poszczególne zadania płacę za efekt, jeśli ten mnie nie satysfakcjonuje – oczekuję poprawek.

A minusy?

Tam, gdzie współpracuję z kimś przez dłuższy czas praktycznie ich nie widzę, może gdybym był bardziej towarzyski to brakowałoby mi obcowania z innymi pracownikami na co dzień. Natomiast tam, gdzie zlecam pojedyncze zadania i nie mam wpływu na wykonawcę muszę liczyć się z tłumaczeniem za każdym razem wielu szczegółów. Gdyby był to stały pracownik wiedziałby co robić. W tym przypadku albo muszę pisać bardzo szczegółowy opis zlecenia, albo nanosić poprawki. Nie ma też zachowanej ciągłości. Artykuły różnią się od siebie wzajemnie, czasami przez to artykuły na jednym portalu pisane są różnymi stylami.

Czy outsourcing sprawdzi się w każdej firmie?

W pewnym stopniu tak, ale oczywiście są dziedziny, które wymagają zatrudniania pracowników na etat. Jest to też na pewno efekt skali. Generalnie jednak uważam, że świat pójdzie raczej w kierunku szeroko rozumianego outsourcingu. Jest to wygodniejsza forma zarówno dla zlecającego jak i wykonawcy.

Czyli uważasz, że świat rozwinie się właśnie w kierunku delegowania zadań?

Myślę, że w przyszłości znacznie więcej osób będzie czymś w rodzaju jednoosobowej działalności, która świadczy sprecyzowane, kreatywne usługi dla kilku klientów. Dotyczy to szczególnie wolnych zawodów jak programista, copywriter, nauczyciel, marketer czy nawet do pewnego etapu osoby odpowiedzialne za czynniki strategiczne w przedsiębiorstwach. Bardzo możliwe, że nawet duże zakłady produkcyjne nie będą zatrudniały inżynierów na wyłączność.

Czy osoby, z którymi współpracujesz mogą liczyć na coś więcej? W klasycznym trybie pracy mają spotkania integracyjne, szkolenia czy kawę.

Generalnie jestem bardzo otwarty na wszystkie potrzeby osób, z którymi współpracuję. Staram się nie robić problemów i pomagać jeśli tylko mogę. Dość często zdarza się, że jeśli zlecona praca zostanie wykonana wyjątkowo dobrze to płacę więcej niż w początkowych ustaleniach. Staram się też przekazywać spersonalizowane porady i organizować szkolenia (zdarzają się również te fizyczne), co ma plusy także dla mnie, ponieważ z każdą uwagą podnosi się poziom świadczonych usług. Czasami po dłuższej współpracy prywatnie wysyłam podziękowania w postaci książek czy firmowych gadżetów. Pokrywam też oczywiście wszystkie koszty, jakie ponosi pracownik.

A jakie plusy zyskuje pracownik w takim wariancie?

Na dobrą sprawę ja sam jestem elementem tej układanki. Zgłaszają się do mnie klienci, którzy oczekują wykonania konkretnego zadania, a ja je realizuję. Mogę więc odpowiedzieć z własnego doświadczenia. Największe korzyści jakie widzę w takiej pracy to swoboda i możliwość pracy zdalnej. Cenię sobie to, że mogę pracować od której chcę, przez tyle czasu ile chcę, że mogę wyjechać gdziekolwiek, pracować z dowolnego miejsca na świecie, wystarczy, że zrobię to co do mnie należy. Mogę też liczyć na wyższe wynagrodzenie niż gdybym był zatrudniony na stanowisku osoby odpowiedzialnej za content marketing w jednej firmie. Ponadto nie nudzi mi się to co robię, codziennie mam innych klientów, każdego dnia nowe wyzwania i problemy do rozwiązania. W jednej firmie miałbym znacznie bardziej monotonny harmonogram.

Jak klienci, pracownicy i ludzie z Twojego otoczenia oceniają takie warunki pracy? Czy zdarza się, że ktoś z tego powodu zrezygnował ze współpracy?

Niedawno, na szkoleniu z innowacyjności usłyszałem od prowadzącego zajęcia (właściciela tradycyjnego, sporego biznesu), że moja działalność jest „na wskroś innowacyjna”, właśnie miedzy innymi ze względu na outsourcing, ale też i inne rozwiązania, które stosuję. To dość powszechna reakcja, w środowisku IT raczej każdy się z tym pojęciem spotkał, jednak myślę, że dla 80% populacji jest to obce pojęcie i mimo wszystko nieco niezrozumiałe, szczególnie dla osób wychowanych przed erą internetu. Nigdy nie miałem sytuacji, żeby klient czy pracownik z tego powodu zrezygnował, wręcz przeciwnie, często jest to ogromny plus.

Blog autora: https://biznesomania.com.pl

pozycjonowanie stron w projekt marketing

1 komentarz - Artur Parzybut o outsourcingu w praktyce. Wywiad.

  1. Marcin pisze:

    Ciekawe spojrzenie, niestety nasza mentalność często każe nam być właścicielem czegoś, mieć jak najwięcej pracowników, bo to jest to – co ludzie doceniają, tymczasem można sobie żyć po swojemu i nie przejmować się utartymi schematami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kontakt przez Facebook Messenger