DIY – czy na rękodziele naprawdę da się zarobić?

DIY - rękodzieło

Czy rękodzieło może być dobrym pomysłem na dochodowy biznes? Jak wykorzystać ten trend, by przynosił stałe i intratne dochody? Czy to w ogóle możliwe? Sprawdzamy!

DIY (ang. Do It Yourself) to nurt, który nieprzerwanie od jakiegoś czasu utrzymuje się w Polsce na topie. Rzeczy self-made „wyskakują” zewsząd. Z fejsbuków, portali lajfstajlowych, wystaw sklepów. Kuszą oryginalnością, zachwycają pomysłowością.

Skąd bierze się ich niesłabnąca popularność? Powód jest oczywisty i prosty. Kupujący nie tylko widzą talent i pasję. Przede wszystkim czują, że w wykonanie przedmiotu ktoś włożył serce i emocje. We wszędobylskim zalewie takich samych plastikowych dóbr „made in China” jest to pierwszy i najważniejszy wyróżnik rzeczy wykonywanych ręcznie.

Zarobić na wartości

Kolejną istotną kwestią jest oczywiście jakość. Zakładając, że każdemu z powstających dóbr „towarzyszy” praca czyichś rąk, potencjał i pełna uwaga, będą one naturalnie jakościowo lepsze, niż ich taśmowe odpowiedniki. To plus dla kupującego.

Pamiętajmy jednak, że ze strony producenta, za ową jakością podąża wyższy koszt wytworzenia (a często i nabycia samego materiału). Otwartym więc pozostaje pytanie czy na wyjątkowości, jednostkowości i wszystkich emocjach – jako wartości dodanej do towaru – naprawdę można zarobić na coś więcej niż waciki. Wydaje się to niemożliwe. A jednak przykłady start-upów DIY (nawet ograniczając się tylko do wspomnianego polskiego podwórka) udowadniają, że tego typu biznes ma prawo się udać.

Wystarczy wspomnieć tu takie projekty jak Thisispaper Shop, Tutki czy Mięta Design. Wszystkie te koncepcje, choć zupełnie „nietaśmowe”, niepospolite i wymagające ogromnego wkładu czasowego, przynoszą właścicielom realne zyski i popularność.

Przezwyciężyć koszty

Podsumowując: przykłady potwierdzają, że w DIY da się odnieść komercyjny sukces. I to pomimo wyższych kosztów wytwarzania oraz mniejszej ilości sprzedawanych sztuk produktu. Niewątpliwie jednak, by było to możliwe, muszą zostać spełnione pewne warunki. Najistotniejszymi kwestiami związanymi z rozkręceniem intratnego mini-przedsiębiorstwa w branży DIY są:

  • Odpowiednia kalkulacja finansowa i sensowny biznes plan

Bez nich nie ruszy żadnej biznes. Jeśli po przeliczeniu okaże się np., że musisz wykonać 600 kwiatków z bibuły w przeciągu 3 godzin, żeby wyjść na swoje… będziesz wiedział, że coś nie działa. To umożliwi z kolei skorygowanie koncepcji. Biznesplan, choć przy małym i jasno określonym rodzaju prowadzonej działalności, może wydawać się „dużym” pojęciem, jest tak naprawdę podstawą rozwoju każdej działalności.

  • Odpowiednia promocja — dążenie do stworzenia silnej marki

Warto pamiętać, że ludzie kupują towary self-made nie dlatego, że są im do czegokolwiek niezbędne. Kupują je dlatego, że są właśnie „takie”, jakie są. Niszowe, indywidualne, ściśle związane z wytwórcą, ekskluzywne.

Wreszcie kupują je, ponieważ mają one swoją niepowtarzalną historię, są „jakieś”. Dlatego tego typu dobrom zawsze potrzebna jest ciekawa oprawa i odpowiednia o nich opowieść. Równie istotne są tu detale okołosprzedażowe: pudełka, wstążki, dedykowane karteczki dodawane do zakupu. To wszystko sprawia, że klient czuje się „tym wyjątkowym” i … wraca lub poleca nas znajomym. W przypadku sprzedaży online znaczące będą też oczywiście wysokiej jakości zdjęcia. To wydaje się śmieszne, ale prawda jest taka, że w sieci najszybciej sprzedamy to, co będzie „obcykane” w nietuzinkowy sposób. Jak?

Dajmy na to w oryginalnej kompozycji, o której marzy każdy domorosły designer. Pamiętajmy także, że klienci pokochają nas za otwartość i …. dostępność. Tę ostatnią rozumiemy tu jako nieograniczoną czasowo – oraz pod kątem metod – możliwość dokonania transakcji.

  • Odpowiednia organizacja pracy

Sprzedając rękodzieło jesteśmy oczywiście marką. Nie wolno nam jednak zapomnieć, że na co dzień musimy być także niezwykle sprawnie działającym mini-przedsiębiorstwem. Krótko mówiąc: by przetrwać trzeba się odpowiednio zorganizować.

W przypadku, gdy naszym głównym celem jest wytwórstwo, najlepiej jest maksymalnie odciążyć się od procesów mu pobocznych, związanych z działaniami promocyjnymi oraz tzw. „papierkową robotą”. Marketing możemy oczywiście powierzyć specjaliście, to jednak naraża nas na koszty związane z potrzebą utworzenia dodatkowego miejsca pracy. Dlatego warto szukać tu dodatkowych rozwiązań, np. tworzyć klastry i spółdzielnie wytwórców i dzielić się obowiązkami zw. z promowaniem.

Jeśli chodzi o pracę typowo biurową, również nie musimy zdawać się na ślęczenie po nocach z kalkulatorem w ręku. Świetnym rozwiązaniem dla startujących przedsiębiorstw będzie odpowiedni program do zarządzania firmą online, który umożliwia m.in. wystawianie faktur i zarządzenie kontrahentami oraz gwarantuje pełną mobilność w codziennej pracy (do wszystkich danych mamy dostęp z każdego miejsca na świecie).

Takim produktem jest Streamsoft Firmino. Narzędzie to posiada wersję BASIC, która umożliwia wystawienie dowolnej ilości faktur za darmo. Podsumowując, zarówno mądre kierowanie działaniami promocyjnymi, jak i korzystanie z programu do wystawiania faktur online usprawnią i uelastycznią pracę biurową, pozwalając skupić się na głównym zadaniu – wytwarzaniu.

DIY – czy na rękodziele naprawdę da się zarobić?
5 (100%) 2 votes

2 komentarze - DIY – czy na rękodziele naprawdę da się zarobić?

  1. Jacek napisał(a):

    Świetny artykuł. Idealnie pokazuje że wystarczy trochę pracy żeby osiągnąć sukces. Swoją drogą sam pomysł jest niezły, to aktualnie nadal nisza w naszym kraju. Dobrze podchodząc do całej sytuacji bez większego problemu da się wybić 🙂

    1. Marek napisał(a):

      Myślę, że znajdą się chętni – którzy opanują niszę 🙂 Świat ucieka do internetu – biznesy także na tym skorzystają, tylko trzeba się odpowiednio zareklamować 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *